Cz 2 r 1
Obudziłam się w szpitalu.
Przyszedł lekarz, po rozmowie dowiedziałam się, że mogę za kilka godzin wyjść.
Strasznie się ucieszyłam, miałam nadzieję że mojego konia ktoś złapał...
-kilka godzin później-
Wyszłam, jest ! Wzięłam taxi i po powrocie do domu, szybko pobiegłam do stajni.
Jest, czeka.. Uff, dobrze, że nie uciekł. Wyczyściłam, osiodłałam - wsiadłam.
Nie chciałam dawać full prędkości, jechałam spokojnym galopem.
Widzę jodłowy Gaj! - krzyknęłam trzymając w jednej ręce kantar z lonżą.
Podeszłam do Felicity i zapytałam o izabeltowatego Quartera.
-Chciałabym kupić konia... - rzuciłam na szybko
-Którego?- odpowiedziała z zaciekawieniem - zostaw konia i pokażesz mi
Odstwaiłam konia do stajni i razem z Felicity poszyłśmy do koni
-Tego, izabelowatego- mówiłam z podekscytowaniem w głosie
-Dobrze, to będzie.. 890, chyba się spodziewałaś?- odpowiedziała
-Tak, prosze, tu są pieniądze- przekazałam i założyłam koniu kantar.
Był bardzo nie ufny, wychudzony, ale szedł spokojnie.
Po godzinie byliśmy już na farmie Steva.
*dzwoni telefon* hm?
W pierwszej chwili pomyślałam, że to połączenie, ale się zreflektowałam i był to SMS od hermana.
Zaczęłam krzyczeć z radości, brama do nowej miejscowości otwarta! Tyle wrażeń wciągu jednego dnia.
Osiodłałam Wild Soula (mojego nowego konia) i wsiadłam.. Nie wiedziałam nic o nim.
Powoli zmierzaliśmy ku bramie, była otwarta - natychmiast wjechałam i nowe miejsce było piękne.
Jadąc kamienną ścieżką, ujrzałam stajnie. Podjechałam galopem i wiedziałam, że tu zamieszkam.
Szukałam weterynarza, Soul wyglądał na chorego.. Nigdzie nie mogłam znaleść żadnego weterynarza! Był bardzo słoneczny i ciepły dzień, umyłam, wyczyściłam i nakarmiała konia.
Stał otępiały, był młody - to bardzo dziwne. Po chyba godzinie znalazłam panią weterynarz.
-Mój koń jest chory- powiedziałam ze smutkiem
-Gdzie on jest? Zara go zobaczę - odpowiedziała
Pani weterynarz badała i badała Soula, myślałam, że nigdy to się nie skończy.
-Ok, proszę- daj mu te tabletki.
-Dziękuje- odparłam
CD nastąpi..
Opowiadania z Star Stable - Kriss
piątek, 27 listopada 2015
piątek, 6 listopada 2015
Trzeba od czegoś zacząć
Cześć, nazywam się Kristina Duskberg, lecz wszyscy mówią do mnie Kriss.
W jorvik mieszkam od ponad 2 lat, jestem w klubie jeździeckim.
Od zawsze marzył mi się Aqh z jodłowego Gaju, lecz nie było mnie na niego stać.
Było rano. Wstałam i poszłam do stajni, po moją wypłatę. Bardzo się cieszyłam, ponieważ dziś będę mogła kupić konia.
-Dzień dobry, co z moją wypłatą? - zapytałam
-Proszę..- odpowiedziała
-Dziękuje! - odkrzyknęłam będąc już w siodle.
Zapomniałam! Palcat, przecież nie opanuję bez niego Galaxiego!
Nie mogłam zatrzymać konia, biegł co raz szybciej i szybciej. Nagle zrobiło się ciemno...
C.D.N
Pozdrawiam
W jorvik mieszkam od ponad 2 lat, jestem w klubie jeździeckim.
Od zawsze marzył mi się Aqh z jodłowego Gaju, lecz nie było mnie na niego stać.
Było rano. Wstałam i poszłam do stajni, po moją wypłatę. Bardzo się cieszyłam, ponieważ dziś będę mogła kupić konia.
-Dzień dobry, co z moją wypłatą? - zapytałam
-Proszę..- odpowiedziała
-Dziękuje! - odkrzyknęłam będąc już w siodle.
Zapomniałam! Palcat, przecież nie opanuję bez niego Galaxiego!
Nie mogłam zatrzymać konia, biegł co raz szybciej i szybciej. Nagle zrobiło się ciemno...
C.D.N
Pozdrawiam
Post powitalny
Cześć,
Będę pisała głównie opowiadania, lecz będą pojawiać się inne rzeczy, np.
Aktualizacje czy krótkie filmiki.
Pozdarwiam
Będę pisała głównie opowiadania, lecz będą pojawiać się inne rzeczy, np.
Aktualizacje czy krótkie filmiki.
Pozdarwiam
Subskrybuj:
Posty (Atom)